Na chorobę Alzheimera na Opolszczyźnie cierpi kilkanaście tysięcy osób

Artykuły prasowe

Nie wiadomo, co ją wywołuje. Wiadomo, że jest nieuleczalna, od bliskich chorego wymaga ogromnego poświęcenia. Szacuje się, że w Polsce cierpi na nią ok. 250 tys. osób. Na Opolszczyźnie - kilkanaście tysięcy.

 

Janina Bień z Krapkowic opiekuje się mężem cierpiącym na chorobę Alzheimera już od 8 lat. Nie ukrywa, że taka opieka wymaga od niej dużo cierpliwości i poświęcenia. Zwłaszcza, że stan męża stale się pogarsza. Już nigdy nie będzie lepiej. Będzie tylko coraz gorzej.

- To ciężka i bardzo przykra choroba, bo atakuje brutalnie i ciało, i mózg. Sprawia, że człowiek traci na zawsze emocjonalny kontakt z bliskimi, jakby zapada się w sobie, traci kontakt z rzeczywistością - mówi pani Janina. - Mąż ma 80 lat, jesteśmy małżeństwem od 57. Wiadomo, że wytrwam z nim do końca, bez względu na to, co się jeszcze stanie. Chociaż on już nawet nie wie, kim jestem.

Choroba Alzheimera rozwija się podstępnie, dlatego gdy się pojawia lekarzom trudno jest od razu postawić trafną diagnozę. Tym samym opóźnia się podawanie leków, które wprawdzie choroby nie zatrzymają, ale przynajmniej mogą opóźnić przykry finał. Mąż pani Janiny najpierw zaczął gubić klucze. Nie pamiętał, gdzie coś odłożył, zapominał, co przed chwilą zrobił, gdzie był. Ona od razu stała się czujna, bo już wcześniej jeden z członków jej rodziny miał Alhzeimera. Zaczęła więc szukać pomocy.
reklama


- Na szczęście trafiliśmy na lekarza, który od razu zapisał odpowiedni lek, skierował na szczegółowe badania - opowiada pani Janina. - Zapewne dzięki temu choroba męża postępowała wolniej. Choć i tak jest nieubłagana.
Chory wymaga coraz większej pomocy. Trzeba go umyć, ogolić, wymienić mu pampersy, podać jedzenie (nadal sam je, ale kilka razy już sobie z tym nie poradził). Trzeba go nieustannie pilnować, żeby nie zrobił sobie krzywdy, nie odkręcił gazu, nie wyszedł nagle z domu nie wiadomo dokąd. Bo już mu się to zdarzyło. Pani Janina w nocy mocniej przysnęłą, a on po cichu otworzył drzwi...

- Mąż wstaje w nocy po 5-6 razy, a rano budzi się już o piątej-szóstej, bo nie ma poczucia czasu, nie wie, jaki mamy dzień - mówi kobieta. - Dobrze, że jeszcze jakoś chodzi, przy pomocy balkonika, to zabieram go na spacer, na drobne zakupy. Większe robią nam synowie. Nie spuszczam go z oczu ani na chwilę. Czuwam. Nieraz jestem potwornie zmęczona, ale co mam zrobić?

Od 11 lat działa w Krapkowicach Stowarzyszenie na rzecz Niepełnosprawnych, które aktywnie pomaga też osobom z chorobą Alzheimera i ich rodzinom. To jedyna taka organizacja na Opolszczyźnie. - Po pierwsze zajmujemy się edukacją, wiedza o chorobie Alzheimera jest w społeczeństwie znikoma - mówi Lidia Konowalik, prezes stowarzyszenia od chwili jego powstania. - Należy np. wiedzieć, że w jej przebiegu wyróżnia się trzy etapy. Chodzi o to, żeby wychwycić ten pierwszy, bo wtedy, przy odpowiednim leczeniu i specjalnych ćwiczeniach usprawniających ciało i umysł, można na jakiś czas proces chorobowy zatrzymać, opóźnić nadejście etapu drugiego. Ogromną rolę odgrywa tu rodzina, bo ona najszybciej zauważa zmiany w zachowaniu bliskiej osoby. Do niedawna panowało też przekonanie, że choroba Alzheimera dotyczy wyłącznie ludzi w podeszłym wieku. Tymczasem okazuje się, że diagnozuje się ją także u coraz młodszych osób.
Jak się kontaktować
> Opolskie Stowarzyszenie na rzecz Niepełnosprawnych, w tym rodzin i osób z chorobą Alzheimera ma siedzibę w Ośrodku Pomocy Społecznej w Krapkowicach na ul. Damrota 2.

> Zajęcia w ramach grupy wsparcia dla chorych i ich rodzin odbywają się w Środowiskowym Domu Samopomocy na Osiedlu XXX-lecia raz w miesiącu, w każdy ostatni wtorek od 16 do 18.

> Stowarzyszenie ma stronę w internecie: www.opolskialzheimer.pl

> Można też dzwonić do prezes Lidii Konowalik pod nr 500 169 863 lub pisać na adres e-mailowy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

- Znam takie przypadki, gdy choroba ujawniła się już po 50. a nawet 40. roku życia - podkreśla Lidia Konowalik. - Na pewno wpłynął na to rozwój wiedzy medycznej, pozwalający na stawianie szybkiej i trafnej diagnozy, co z kolei wpływa na szybsze wykrywanie tej choroby. Ale też niewykluczone, że coraz liczniejszym zachorowaniom sprzyja rozwój cywilizacji: skażenie środowiska, żywności. Geneza tej choroby pozostaje bowiem ciągle nieznana.

Stowarzyszenie prowadzi też grupę wsparcia dla chorych i ich rodzin. Raz w miesiącu (szczegóły w ramce obok) organizuje dla chorych bezpłatne zajęcia różnego typu, łącznie z gimnastyką, tańcem i śpiewem. Odbywają się one pod okiem terapeutów. Podopieczni stowarzyszenia dostają np. specjalne zeszyty ćwiczeń, w których muszą coś zaznaczyć, dorysować, uzupełnić. Robią wycinanki, malują. Podobno daje to dobre efekty, ponieważ aktywizuje chorych, zmusza ich ciało i umysł do działania.
Masz problem, zadzwoń!
Dziś od 15.00 do 16.00 prezes Lidia Konowalik będzie dyżurować przy naszym redakcyjnym telefonie. Prosimy dzwonić pod nr - 77 44 32 532

Terapeuci prowadzą też zeszyty obserwacji chorych, w których odnotowują spostrzeżenia na ich temat: jak się zachowują, czy choroba postępuje... W tym samym czasie, gdy chorzy mają swoje zajęcia, dla ich opiekunów organizowane się pogadanki z lekarzami różnych specjalności, psychologiem. Rodziny mogą wysłuchać porad: gdzie się z chorym udać, na jaką pomoc można liczyć. Mogą również wymienić się doświadczeniami, a przede wszystkim choć na chwilę odetchnąć i zapomnieć o codziennych problemach.

Choroba Alzheimera, to w wielu środowiskach nadal temat tabu. Nie wiadomo, dlaczego traktowana jest ciągle jako coś wstydliwego. Stowarzyszenie chce to stereotypowe myślenie przełamać. - Uświadamiamy społeczeństwu, że tej choroby nie należy się wstydzić , a jej ukrywanie jest nierozsądne, bo nie tylko odbiera choremu szansę na szybką diagnozę i szybkie wdrożenie leczenia - uważa Lidia Konowalik - Daje też jemu i bliskim czas na zaplanowanie przyszłości, podjęcie pewnych decyzji i przygotowanie się do momentu, gdy choroba osiągnie już ostatni etap. To niezwykle ważne, bo wtedy życie całej rodziny całkowicie się zmienia.